1 maja 2014

NOWOŚCI KOSMETYCZNE
MARCA I KWIETNIA

Dziś krótki post z nowościami kosmetycznymi, które udało mi się zakupić w marcu i kwietniu. Trochę zaszalałam, przyznaję się. Chciałabym móc powiedzieć, że już nic więcej nie kupię w najbliższym czasie, jednak czaję się na kilka pomadek, a przecież w rossmannie będzie jeszcze na nie -49%... Tak więc jestem w pełni świadoma tego, że jeszcze coś nowego do mnie przybędzie. Jednak już nie kupuję niczego, czego nie mam zapisanego na liście kosmetyków do wypróbowania (podzielę się tą listą z Wami za jakiś czas). 

Płyn do demakijażu oczu z garniera. Trochę się bałam, że nie poradzi sobie z tuszem do rzęs, którego obecnie używam, jednak miło mnie zaskoczył. Kupiłam go w biedronce za niecałe 10zł.
Tonik do twarzy Baikal Herbals dostałam w ramach współpracy od sklepu SkarbySyberii.pl mam co do niego mieszane uczucia, niestety nie zachwycił mnie - jednak dokładna recenzja już wkrótce!
Mixa krem BB kupiłam go w rossmannie akurat był na promocji, zapłaciłam za niego 20,99zł. Mówiąc szczerze spodziewałam się po nim dużo, chyba za dużo...
Fioletowa Glinka Mydlarnia Emporium - dostałam ją z okazji świąt od rodziców TŻ, jeszcze nie zdążyłam jej użyć mówiąc szczerze.
Pomadka ochronna Isany, oczywiście zakupiona w rossmannie za okolice 5zł, nie pamiętam dokładnej ceny. Bardzo ją lubię. Początkowo miałam mieszane uczucia jednak z biegiem czasu się polubiłyśmy.

Saponics - zakupiłam w miejscowej zielarni za okolice 12zł, nie pamiętam dokładnej ceny. Jak widzicie na zdjęciu już zaczęłam jej używać, nie powoduje szybszego przetłuszczania skóry głowy, za co ma ode mnie bardzo duży plus. Na razie niczego innego nie zaobserwowałam.
Eliksir ziołowy GreenPharmacy - również zakupiłam go w zielarni za około 14zł. Czeka w kolejce, aż po niego sięgnę :)
Love2Mix szampon zakupiony w mydlarni emporium - nie pamiętam ceny ale okolice 20zł. Moje włosy bardzo go lubią.
Alterra maska do włosów z granatem i aloesem - czeka na swoją kolej.
Pilomwax, henna wax, maska do włosów - mała opakowanie w aptece kosztuje około 25zł. Jednak jest tyle warta. Co prawda czeka na razie w kolejce, jednak moje włosy bardzo ją lubią. Już nie mogę się doczekać, kiedy po nią sięgnę.
Gloria maska do włosów - zakupiona w auchan za okolice 5zł. Tania maska dobra do tuningowania. Najczęściej kiedy jej używam dodaje do niej miód lub sok z aloesu. Moje włosy ją kochają!
Planeta Organica masaż maska do włosów - dostałam ją w ramach współpracy ze sklepem SkarbySyberii.pl dokładną recenzję znajdziecie tutaj.
Olej kokosowy z mydlarni emporium - również dostałam go na święta od rodziców TŻ. Na razie wykańczam mieszankę olejków z YR, ale gdy tylko je wykończę sięgnę po ten olej.
Brzoskwiniowy płyn do kąpieli i pod prysznic YR - dostałam w prezencie od TŻ na święta. Pachnie przepięknie. Nie zauważyłam wysuszenia skóry więc jest dobrze! :)
Brzoskwiniowe mleczko do ciała z YR - również dostałam je od TŻ. Pięknie pachnie, jednak jeszcze nie używałam.
Czekoladowa maska do ciała i twarzy z mydlarni emporium - ją dostałam na święta od rodziców. Pachnie przepięknie czekoladą. Za każdym razem gdy ją wącham robię się głodna! :)
Maseczki Rival de Loop z rossmanna. Truskawkowa i rumiankowa, cena na promocji 0,99zł oczywiście zakupione w rossmannie.
Peelingi z perfecty - również zakupione na promocji za okolice 1zł w daily.
Isana zmywacz do paznokci - świetnie sobie radzi z każdym lakierem. Uwielbiam go!
Miss Sporty wysuszacz - świetnie się sprawdza. Lakiery schną błyskawicznie! Cena około 5-6zł.
OPI - mój drugi lakier tej firmy. Kupowany przez internet i kolor nie do końca trafiony, jednak jestem i tak z niego zadowolona, cena 49,99zł
Essence preparat do usuwania skórek - producent zaleca trzymanie 15sek. jednak w tym czasie niewiele robi. Kiedy trzymam go nieco dłużej sprawuje się świetnie, cena 8,99zł
Essence morelowy olejek do paznokci i skórek - bardzo fajnie nawilża skórki i płytkę paznokcia. Ponoć ma działać przyspieszająco na wzrost paznokci jednak nie zauważyłam tego jeszcze, cena 8,99zł
Essence lakier wybielający paznokcie - bardzo go lubię. Kiedy nie maluję paznokci żadnym kolorowym lakierem zawsze nakładam go! Paznokcie pięknie się prezentują! Cena 8,99zł
Błyszczyk z TBS - uwielbiam ich błyszczyki. Dostałam ten w prezencie od TŻ.
Korektor pod oczy astor - zakupiony na promocji w rossmannie. Czytałam sporo negatywnych opinii na jego temat, jednak mi przypadł do gustu.
Affinimat maybelline - podkład matujący. Kupowałam go w ciemno, po powrocie do domu naczytałam się wiele pozytywnych opinii. Na razie jestem z niego zadowolona. Również zakupiony na promocji w rossmannie.
Colossal volum express maybelline - kolejna zdobycz rossmannowskiej promocji. Brązowy tusz do rzęs. Jestem z niego bardzo zadowolona!

 Rimmel biała kredka - również zakupiona na promocji w rossmannie. Używałam na razie dwa razy, dobrze na pigmentowana.
Rimmel ołówek do brwi - dobrze na pigmentowany, jednak chyba wybrałam za jasny odcień... Spróbuję jeszcze raz go użyć i zobaczymy. Jak nie, to dam go mojej mamie :)

I ostatnia nowość! Koszyczek rumianku rzymskiego. Mam zamiar rozjaśnić nim delikatnie włosy, gdy tylko odpoczną. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Zakupiony w zielarni za 11,90zł

A co Wam udało się dorwać na rossmannowskich promocjach? Patrząc na te zdjęcia i ilość kosmetyków dochodzę do wniosku, że naprawdę zaszalałam... Muszę się teraz nieco wstrzymać z zakupami (nie wliczając pomadek!) w końcu nie chcę zbankrutować na wakacje.

29 kwietnia 2014

THE DAWN IS BROKEN
ESSENCE

Pozostanę jeszcze w temacie paznokci i pokażę dziś jeden z moich ulubionych lakierów do paznokci. Jest on firmy essence i podchodzi z edycji limitowanej vampire's love. Mówiąc szczerze, kiedy dowiedziałam się o tej limitowance byłam strasznie negatywnie nastawiona (głównie przez nazwę), jednak będąc w drogerii natura i stojąc przed szafą essence zmieniłam zdanie. Lakier od razu wpadł mi w oczy i po prostu wiedziałam, że będzie mój.
Kolor jest po prostu szary z czarnymi i srebrnymi drobinkami. Drobinki w żaden sposób nie wpływają na zmywanie lakieru, zdecydowanie nie utrudniają tego. Generalnie jego zmywanie należy do łatwych i przyjemnych. Wystarczy krótka chwila, dwa waciki i zmywacz. Chociaż zauważyłam, że jego zmywanie zależy w dużej mierze od samego zmywacza. Najprzyjemniej mi się zmywa wszelkie lakiery zmywaczem z isany.
Pędzelek jest gruby dzięki czemu wygodnie (przynajmniej tym początkującym) rozprowadzić lakier po płytce paznokcia. Tak naprawdę wystarczy jedno muśnięcie i mamy pomalowane paznokcie. Nie robi smug. Jego krycie jest w porządku. Na zdjęciach możecie zobaczyć dwie warstwy. Jedynym minusem jest jego chropowatość, czasami po prostu przejeżdżając dłonią o jakiś delikatny materiał drobinki się haczyły i np., kiedy były to cieliste rajstopy pojawiało się oczko... Trzyma się około 3-4 (bez top coatu) dni w zależności od wykonywanych czynności, tak więc moim zdaniem całkiem przyjemny czas. Zazwyczaj sama zmywam go tego czwartego dnia, bo po prostu miałam już ochotę na jakiś inny kolor.
Generalnie jestem z niego bardzo zadowolona. Nie dość, że kolor jest dla mnie po prostu świetny to jego nakładanie jest naprawdę łatwe i przyjemne. Bym zapomniała. Schnie szybko, więc nie ma problemu z żadnymi odciśnięciami. Niestety nie jest już dostępny w sprzedaży i nie wiem co zrobię, kiedy mi się skończy. Zdecydowanie będzie mi go brakowało! Jest jednym z moich ulubionych lakierów.

cena: 7zł/10ml

24 kwietnia 2014

Zacznę może od tego, że przez długi czas nie przywiązywałam uwagi do tego w jakim stanie są moje paznokcie i jak się prezentują. Jakoś zawsze skupiałam się na czymś innym, aniżeli na paznokciach, skórkach czy ogólnie dłoniach (chociaż w dzisiejszym poście skupiam się na paznokciach). Od jakiegoś czasu jednak zaczęłam zwracać na tę część ciała znacznie większą uwagę. Zaczęłam sobie sama robić manicure, jednak początkowe usuwanie skórek bywało bolesne i często kończyło się krwawo. Pomijając już boleści, usuwanie skórek poprzez wycinanie nie jest polecane - dowiedziałam się o tym stosunkowo niedawno. 

Przechodząc ostatnio przez drogerię natura natknęłam się na półkę essence i zatrzymałam się przy niej nieco dłużej, uważnie przyglądając się ich produktom do paznokci, jednak nie tym kolorowym lakierom. Zerknęłam na tę drugą półkę gdzie znalazłam takie cuda jak olejek do paznokci, lakier wybielający czy preparat do usuwania skórek w piętnaście sekund. Wcześniej nie zwracałam na takie rzeczy uwagi, bo jak wspominałam na samym początku po prostu nie przejmowałam się moimi paznokciami... Zainteresowałam się tymi produktami i postanowiłam je wypróbować. Dodatkowo kupiłam sobie wysuszacz z miss sporty. Znacie je, używacie? Jak dbacie o swoje paznokcie, robicie dla nich coś specjalnego? Może polecacie jakieś konkretne produkty?

22 kwietnia 2014

Jak wspominałam w ostatnim poście po dość mocnym ścięciu włosów skupiam się teraz na przyspieszeniu ich wzrostu. Tak się złożyło, że jakiś czas temu pani Julia ze sklepu SkarbySyberii.pl przysłała mi dwie rzeczy do przetestowania, jedną z nich była maska do włosów stymulująca ich wzrost, firmy Planeta Organica. Jak wiecie staram się jak najlepiej pielęgnować moje włosy. PO ma sporo ciekawych produktów, które z chęcią bym wypróbowała na swoich włosach. Jak do tej pory mam na swoim koncie przygodę z szamponem i balsamem prowansalskim (również miały one stymulować wzrost włosów), z których byłam stosunkowo zadowolona. Jak było tym razem? Zapraszam do lektury.





Od producenta:
Stworzona na podstawie soli mineralnych z Morza Martwego pobudza przemianę materii w skórze głowy i cebulkach włosowych. Stymuluje wzrost włosów, zapewnia im siłę, elastyczność i piękny połysk. Zapewnia delikatny peeling skóry głowy, który skutecznie ją oczyszcza.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol (emolient), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Cetyl Esters (emolient), Behentrimonium Chloride (konserwant o pośrednim działaniu nawilżającym), Cetrimonium Chloride (konserwant o pośrednim działaniu nawilżającym), Bis-Cetearyl Amodimethicone (silikon zmywalny delikatnym detergentem), Punica Granatum (Pomegranate) Seed Powder (złuszczające pestki granatu), Hydrolyzed Lupine Protein (proteiny łubinu białego), Panthenol (prowitamina B5), Theobroma Cacao Butter/ Dicaprylate /Dicaprate /Xanthan Gum (fito mleczko kakaowe), Juglans Regia Oil (olej z orzechów włoskich), Cyclopentasiloxane, Maris Sal (sól z Morza Martwego), Benzoic Acid (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Benzyl Alcohol (imitacja zapachu jaśminu), Parfum, Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Citric Acid (kwas cytrynowy)

Niestety nie jestem mistrzem w analizie składów, jednak wydaje mi się, że skład jest całkiem w porządku. Szkoda, że owa sól z Morza Martwego jest tak daleko w składzie, w końcu to seria kosmetyków "Dead Sea Naturals". Duży plus ode mnie za oliwę z oliwek tak wysoko w składzie, moje włosy ją po prostu uwielbiają! 

Maska ma ode mnie ogromny plus za wydajność. Używam jej już przez mniej więcej miesiąc po każdym myciu, a ubyło jej może 1/4... - a nakładam ją na całą długość włosów i dość sporo na sam skalp. Peeling skóry głowy wykonuję ok 5-10 minut. Czasami zostawiam ją na około 30 minut i wtedy peeling wykonuję tuż przed spłukaniem. Moje włosy zdecydowanie lepiej wyglądają, kiedy trzymam maskę dłużej. 
Jeżeli chodzi o jej zapach to jest po prostu fajny i zdecydowanie umila jej używanie. Pachnie bardzo ładnie orzechami, wyczuwam odrobinę migdałów. A migdały po prostu kocham, dlatego tak bardzo podoba mi się jej zapach. No i utrzymuje się po spłukaniu co jest dla mnie po prostu genialne. Wracając jednak do efektów na włosach. Przepięknie wygładza i zmiękcza włosy. Są one zdecydowanie mniej napuszczone po zastosowaniu tej maski. Za każdym razem, kiedy jej używam z chęcią cały czas dotykałabym swoich włosów, jednak wciąż muszę się przed tym powstrzymywać co by im nie zaszkodzić.

Jest to moja pierwsza maska z peelingiem i muszę się przyznać, że początkowo jej się bałam. Obawiałam się, że ziarenka po prostu nie wypłuczą się z moich włosów i będą mi się wykruszać z włosów w ciągu dnia, że gdziekolwiek nie położę się, tam znajdę ziarenka. Pierwsze użycie maski nie zakończyło się wielkim powodzeniem ponieważ nie wypłukałam jej dobrze, jednak już za drugim razem udało mi się to bez najmniejszego problemu. Po prostu w moim przypadku jest to odrobinę dłuższe płukanie włosów niż przy masce bez peelingu. Odkąd jej używam nie swędzi mnie tak często skalp, wydaje mi się że to właśnie przez peeling. A co ze stymulacją wzrostu włosów? Ano coś w tym jest. Już widać na mojej głowie odrosty, a farbowałam włosy zaledwie tydzień temu. Co prawda nie jest to nie wiadomo jak wielki odrost, jednak pół centymetrowy. Moje włosy normalnie rosną 1cm na miesiąc, tak więc w ciągu tygodnia 0,5cm? Dla mnie to super wiadomość! Z pewnością gdy skończę tę maskę zakupię ją. Wydaje mi się, że warto mieć w łazience taką maskę z peelingiem.

Cena: 21,90zł/300ml TUTAJ


* post oznaczony gwiazdką, oznacza post sponsorowany. Fakt, że dostałam kosmetyk za darmo nie wpłynął na moją ocenę.